Ciąża

O Głowo Rodziny! – o facetach na porodówce

     Dziś nie będzie ani o wychowaniu, ani o karmieniu, ani nawet o niemowlaku. Dziś wieczorem będzie o mężczyźnie Twojego życia.😍 Mężu, partnerze, drugiej połówce  – jakkolwiek go nazwiesz… O człowieku, który w ostatnim dniu Waszej ciąży będzie tym bardziej ogarniętym.💆 Przynajmniej powinien być.😅 A dokładniej –  o Jego roli na trakcie porodowym.

     Sprawą indywidualną każdej pary jest to, czy noworodkiem opiekuje się wyłącznie matka, czy też pomaga jej w tym ojciec (niestroniąc od wszelkich czynności pielęgnacyjnych, np. kąpania, przewijania. Ustalenie warty nad maluszkiem jest niejednokrotnie uzależnione od stanu fizycznego i psychicznego matki po porodzie.Bywa, że jest ona, przynajmniej na jakiś czas, odcięta od wszelkich zajęć.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy mąż (tak jak mój) nie ma od początku żadnego problemu z kąpaniem, przewijaniem, kangurowaniem, usypianiem, itd. Niektórzy tatusiowie zdecydowanie bardziej wolą ,,ogarnąć" cały dom – posprzątać, ugotować, uprasować. Każda pomoc w czasie, kiedy na świecie pojawia się nowy członek rodziny, jest na wagę złota.👪 Niepodważalnie.💑👍

     Do rzeczy! Zaintrygował mnie jakiś czas temu pewien artykuł. Francuski lekarz stwierdził, iż obecność ojca dziecka podczas porodu jest zbędna, a wręcz niewskazana.😤 Nie wiem jak Tobie, ale mnie ciężko się z tym Panem zgodzić. Może i nie mam takiego doświadczenia na porodówce jak on (chociaż… jest chirurgiem, a nie ginekologiem😏) …bez wątpienia nie mam😅…ale to zupełnie odmienne od mojego spojrzenie na rzeczywistość.😇😈 NIE WYOBRAŻAM sobie porodu bez mojego Męża. Ani pierwszego (porodu, nie męża😂), ani żadnego kolejnego. Jestem w 100% przekonana, że gdyby Go nie było na sali porodowej, to ja bym uciekła. Nie bardzo przychodzi mi tylko do głowy jak😒, ale to kwestia obmyślenia planu.😎 Tak, jestem z Niego dumna. Z jego opanowania (mimo, iż nie znosi widoku igieł i krwi), pomocy i trzymania za rękę przez 13h! Powiedzmy prawdę: zmieniania podkładów, wycierania podłogi, wysłuchiwania krzyków i zagryzania zębów, bo w dłoń miał przy skurczach wbijane wszystkie moje paznokcie.

     Zdaje sobie sprawę z tego, że niektóre kobiety nie chcą, żeby ich partnerowie oglądali je w "takiej sytuacji" – nie bardzo rozumiem, ale szanuję decyzję ciężarnej i zostawiam ten temat. Wiem również, że istanieją tacy którzy na widok krwi mdleją 😵 (tylko, że mój normalnie też! A jednak się odważył…) Są i tacy, którzy mężnie wchodzą, a potem podpierają cichutko obie ściany w kąciku, bo przecież nie chcą przeszkadzać…

     Mężczyzno! Nazwano Cię tak, bo masz okazywać MĘSTWO.😆 Uwierz, Ona też nie czuje sie w tym momencie komfortowo. Za chiny ludowe.🙈 Ale jeśli z Twoją kobietą jest wszystko w porzadku, stan dziecka pozostaje stabilny i niepotrzeba żadnej interwencji lekarza czy położnej, to, do cholery!, w czym masz niby przeszkadzać ?! W narodzinach SWOJEGO dziecka?! Chłopie! Jeszcze nie tak dawno Twoja babka rodziła swoją dziewiatkę w domu i do głowy jej nie przyszło, że może gdzie indziej… Teraz, Twoja(!) druga połówka leży w miejscu, którego kompletnie nie zna  – przestraszona i z wielką "nadwagą", która ogranicza jej wiele podstawowych funkcji życiowych  – i o niczym więcej nie marzy, jak o tym, żeby nareszcie było PO. Czy to tak wiele, żeby potrzymać ją za rękę, pogłaskać po czole (w przenośni oczywiście, ja głaskania w czoło przy porodzie nie pragnęłam😛), podać łyk wody, uspokoić jej oddech? Tak wiele? Chyba nie… a dla nas Wasza obecność jest nieoceniona. Jej się nikt nie pyta, czy da radę… Ona MUSI DAĆ RADĘ. Dowiedz się, czy nie chciałaby, żebyś po prostu BYŁ.😊

     Na pytanie: ,,Urodziłaś sama (czyt. naturalnie czy przez cesarskie cięcie)?" zawsze odpowiadam: ,,Nie sama…, z mężem".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *