Macierzyństwo

No to Hooop! – o skokach rozwojowych

     Dziś trochę o skokach rozwojowych, czyli tzw. kamieniach milowych w rozwoju niemowlaka.😅 Nie otwieram poradni dla młodych rodziców i nie mam doświadczenia tak dużego jak pewnie spora większość z Was, ale od 11 miesięcy jestem matką – najzwyczajniej w świecie🙆😍 Matką, która każdego dnia obserwuje swoje dziecko. Która z nim wstaje, zasypia, je, bawi się, uczy, śmieje, płacze, kłóci i każdego dnia od nowa próbuje zrozumieć. A w wolnej chwili szuka tekstów dotyczących rozwoju maluchów, czyta i weryfikuje z własnymi przeżyciami…

     Mamy za sobą 49 tydzień i… dobrych kilka skoków. Pierwszy obserwowaliśmy z paniką w oczach. Bo dlaczego on robi tyle kup💩 Tak z dnia na dzień⁉ Może jest chory⁉ Może tylko nam się wydaje⁉ Może telefon do położnej ⁉ Nie no…Na pewno telefon do położnej ❗❗A po drugiej stronie słuchawki słyszysz tę radość w głosie i dowiadujesz się, że odbiera dziś już trzeci taki telefon😂😍 ,,To nie wirus noworoczny, to skok rozwojowy. Zobaczysz – z dnia na dzień nie poznasz swojego dziecka. Nauczy się tylu nowych rzeczy😄😄😄."
Zaufaliśmy…tzn.mój Mąż zdecydowanie bardziej niż ja, jak zwykle zresztą i jak zwykle słusznie 😅. MMSem dostaliśmy tabelkę z rozrysowanymi tygodniami w których najprawdopodobniej wystąpią kolejne skoki rozwojowe. Czy przy kolejnym byliśmy mądrzejsi? Ale skąd! Ta sama panika.😲😅 Chyba dopiero przy czwartym machnęliśmy ręką na humory i inne rewolucje, wiedząc że nic złego się nie dzieje, a Mi nie zostanie złośnikiem EVER😈.

     Co jakiś czas zerkamy do tabelki, ale nie po to żeby się przygotować na kolejny skok. Raczej dlatego, że wiemy już, że kiedy tam skok się kończy i ,,wychodzi słońce", do nas nadciąga WIELKA KUMULACJA. 😨🙈 Picie 🍼- 7 razy w nocy, 5. kupa do południa, ciągłe maaa-maaaaa, spadek wagi… W sieci przeczytasz, że dziecko nie ma wtedy apetytu, a nasz Łobuz je do upadłego…Nawet jeśli miałby wszystko zwrócić🙊 Od życzliwych słyszysz wtedy:,,Od czterech dni karmisz co godzinę…😨On się nie najada…Daj butelkę, daj kaszkę, daj budyń…😱"(ale o tym będzie kolejny wpis😅😉). Aktualnie z talerza znika zupa, owoc, mięcho, ziemniak 🍳🍗🍲🍜🍌🍎🍅🍇🍓…😲😲😲. No! No to HOP😩 I nagle przeglądasz się swojemu Dziecku i widzisz roześmiany pyszczek który woła: ,,maaa-maaa" (czyt.,,Mamo! Chodź! Pokażę Ci, czego się nauczyłem.") 😋Idę. .. i nie wierzę. Z dnia na dzień⁉ 😲

     Pierwszy skok był szczególny, bo spowodował, że Słodziak zaczął nas zauważać😍. W okolicach ósmego tygodnia rozpoczął kłótnie z cieniem (te najbardziej spektakularne – z własnym.😈 Dzięki kolejnym nauczył się płakać, trzymać zabawki (pierwszą był smoczek, którego wkładanie i wyciąganie opanował do perfekcji nawet w ciemności) i rzucać nimi, piszczeć, cmokać, siadać, pełzać i witać przyjaciół uśmiechem 😆 Ostatni tydzień cudów przyniósł nam w prezencie raczkowanie, samodzielne wstawanie, pierwsze kroki oraz dzielenie się posiłkiem. Dumna ja😢😙
A! W gratisie uraczył zębem i pierwszym katarem😤😉

Wierzcie lub nie, ale u Tego Człowieka tak to działa.😎

Może macie ochotę podzielić się swoimi CUDownymi tygodniami?🎉😉

1 zastanowić się “No to Hooop! – o skokach rozwojowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *