Karmienie, Macierzyństwo

Fight! – o karmieniu piersią cd.

     Zastanawiam się od tygodnia, czy opisywanie tej historii jest konieczne, ale wiadomo…słowo się rzekło, więc miejmy to już za sobą.😅 Skarpetki złuszczające na stopy. Włożyłam. Położyłam się na kanapie. I od razu poczułam się piękniejsza.😆Mimo tego, że jak wiadomo skóra ze stóp zaczyna schodzić dopiero po kilku dniach, a na efekt końcowy trzeba się naczekać.😂 Ale nie w tym rzecz. Ja  – matka po przejściach i nie do końca o zdrowych zmysłach (mówią, że kobietom w ciąży ubywa trochę rozumu, ale żeby to otępienie trwało jeszcze tak długo po porodzie to nie wspomną! 😆) – połączyłam sobie fakty i doszłam do wniosku, że moje sutki zaczęły łuszczyć się od tego świństwa, które dodali do cud-skarpetek!😠 Na dodatek Mi dostał pleśniawek, więc wszystko układało się w całość. ,,Zamiast marzyć o byciu piękną, powinnam była pomyśleć o dziecku!" – płakałam mężowi w rękaw. Zaczęło się kolejne szaleństwo i przekonanie, że teraz to już chyba muszę odstawić Młodego od piersi😱.

     I właśnie dlatego chciałabym Cię dziś przekonać, że jeśli decydujesz się na mleczną przygodę, z wyprzedzeniem zadbaj o to, żeby mieć w swoim otoczeniu osoby, które będą bez zwątpienia wspierać Cię w tym postanowieniu. Doradca laktacyjny, położna, rozeznany i wyedukowany w tym temacie partner.🎓 My Aniołów Stróżów naszego karmienia mamy do dziś.😇😇😇 Bez nich nie byłoby tego, co za kilkanaście godzin osiągniemy … roku! Roku w towarzystwie mamowego mleka.😍💑🍶

     Cofnę się jeszcze na moment…Mineło półrocze. Toczymy kolejną bitwę z poranionymi brodawkami. Tym razem bez paniki – skarpetek nie używałam😄. Z odrobiną bólu, ale nie takie rzeczy już przecież widzieliśmy. Na dodatek wielkimi krokami zbliżał się TEN czas. Czas rozszerzania diety. ,,Półroczne dziecko na samej piersi – to tak można?!" – pytały znajome, a ja uparcie ufałam, że można. 😆

     Moje Drogie! Światowa Organizacja Zdrowia, więc nie żadna sąsiadka czy babcia, ale dość poważna jednostka😉, apeluje o niedokarmianie i niedopajanie dzieci nawet po skończeniu przez nie czwartego miesiąca życia. WHO (World Health Organization) zaleca wyłączne karmienie piersią aż do ukończenia przez niemowlę szóstego miesiąca. Kiedy Miłosz skończył pół roku, zaczęliśmy wprowadzać do diety stałe pokarmy. Kto śledzi nas na FB, doskonale wie, że na początku szło nam dość opornie (żeby nie powiedzieć, że przez pierwszy miesiąc… tragicznie.)🙊🙉 Mi zaczął JEŚĆ, a nie wypluwać wszystko to, co znalazło się na jego języku, dopiero kiedy skończył 9 miesięcy. Dlatego ośmielam się twierdzić, że moje dziecko nie było gotowe na rozszerzanie diety nawet po szóstym miesiącu, a co dopiero w czwartym.😅🙈

     Po dziewiątym miesiącu karmienia, piersi z drugotygodniowego G zmalały do E. ,,No to kończysz karmienie, co? Przecież to widać,że nic w nich nie ma". NIC W NICH NIE MA – budujące jak zawsze podpowiedzi.🙈 Tylko dlaczego nasz Syn dostaje wewnętrznej eksplozji i przypływu kosmicznej siły po wypiciu kilku łyków?😆 Takich popisów akrobatycznych nie powstydziłby się nawet Cyrk Korona i szkolna plastelina w jednym. Człowiek Guma. 🎪 Przetrwaliśmy kolejne podszepty podpowiadaczy i karmiliśmy się dalej.😊 Z perspektywy czasu wiem, że te OSOBY nie chciały dla nas źle. Niecelowo wzbudzały wątpliwości i podpowiadały niestosowne rozwiązania. Z pewnością chciały pomóc, ale same nie bardzo wiedziały jak…

     Wraz z ukończeniem jedenastego miesiąca dopadło nas pierwsze choróbsko. Szumnie powiedziane ,,choróbsko". Zwykły kaszel i katar😅 Gorączki brak, więc leków konkretnych też brak (a dziwnymi i mało konkretnymi wolimy się nie faszerować). Leczyliśmy się mlekiem. Całkiem nieźle nam poszło.😍 Po kilku dniach witamy pierwszy ząbek 🙌. Za trzy dni katar powraca. Teraz, bogatsi o nowe doświadczenia, wiemy już, że katar jest objawem każdego nowowyrastającego zęba.

Mamy już DWA. 😛👼

     Mówili, że poród jest do przeżycia. Dla mnie skala bólu okazała się niewyobrażalna.😰 Spokojnie! To niemiarodajne, bo mój próg bólu jest bardzo niski.😩 Mówili też, że o bólu się zapomina. I mieli rację, zapomniałam nawet szybciej, niż wydawało mi się to możliwe. Mówili również, że dopiero po porodzie wszystko się zaczyna, a nie kończy. Nie mylili się. 🙈 Tylko dlaczego nie wspomnieli, że MLEKO z piersi nie leci OT TAK? Chyba że mówili, ale do mnie jakoś to nie docierało… 😓

     Życzę Ci, żeby ominęła Cię taka mleczna przygoda. Życzę, żeby mleko płynęło strumieniami i tylko wtedy, kiedy chcesz. Jeśli etap karmienia jest jeszcze przed Tobą, ale wiesz już, że CHCESZ dać SWOJEMU dziecku SWOJE mleko (najlepsze💕), nie rezygnuj z tego już na starcie! Skonsultuj się z doradcą laktacyjnym. Proszę, nie słuchaj mamy, która mówi Ci, że nie masz mleka, bo ona też nie miała. Jesteś zdrowa? Teraz Ty jesteś MATKĄ?

To walcz!

     Czy podjęłabym tę walkę jeszcze raz, świadoma bólu jaki mnie może spotkać? Oczywiście! Bo to MOJE DZIECKO na tym korzysta.
Za tekst przepraszam kobiety, które karmią mm, ale nie chcę już słyszeć, że mam się lepiej, bo mnie ciepłe mleko płynie SAMO.👼 A te, które zaprzyjaźniły się z laktatorem, bo z różnych powodów nie mogły czy nie dały rady karmić prosto z piersi, podziwiam podwójnie. Jesteście jeszcze większymi fighterkami ode mnie.😎

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *