Karmienie, Macierzyństwo

A land flowing with milk – czyli o karmieniu piersią

     Karmisz? Lada tydzień zostaniesz mamą i zastanawiasz się jak to jest z tym mlekiem? Podpowiem Ci…z mlekiem matki jest tak jak ze wszystkim innym- u każdej z nas wygląda to inaczej😉 

     Ale dzisiaj chcę Ci opowiedzieć MOJĄ historię…

     Kilka godzin po porodzie otworzyłam oczy, albo raczej… nagle oprzytomniałam… Jeśli pomyślałaś, że chodzi o obudzenie ze snu, to nie to miałam na myśli (po porodzie nie spałam przez 4 doby😉). Oprzytomniałam, gdy mój Mąż wychodził wieczorem ze szpitala po 50 godzinach na nogach. To oznaczało, że do rana musieliśmy sobie radzić sami… tzn.ja i ta czarnowłosa Kruszynka, która niewiele wie o życiu. Oczy otworzyłam jeszcze szerzej, bo dziecko koleżanki obok prawie wcale nie było odstawiane od piersi,a moje…ciągle smacznie spało. Urodzony w terminie, bez znieczulenia, zdrowy i silny chłopak. Nie płakał, nie jadł, SPAŁ.

     Kilka dni później…
Dom. Szczęście. Bo już noce spędzamy z tatą w łóżku. Tylko po co mi tyle tego pokarmu w piersiach?! Pewnie dlatego, że kazali dostawiać dziecko co godzinę. Laktacja ruszyła i nie chciała się zatrzymać. Doświadczone matki podpowiadały, że mleko trzeba wyciskać, pozbyć się jego nadmiaru, bo tak sie KIEDYŚ robiło. Ból narastał, a piersi z ciążowej miseczki D urosły do G! Myślałam, że po przeżytym porodzie nic już mnie w życiu nie złamie. Myliłam się. 😖 Bólu, jaki wtedy sprawiało mi karmienie, nie chciałabym przychodzić jeszcze raz. Jestem pewna, że moja determinacja na nic by się wtedy zdała, gdyby nie pomoc położonej. Zabroniła ugniatać piersi i nadużywać laktatora. Poinstruowała, jak dobrać odpowiedni biustonosz, pokazała, jak unosić piersi, aby mleko spływało w nich w "inny kąt " co zdecydowanie uśmierzało ból …Zamrażałam piersi, żeby nie wyć z bólu przy dziecku. Po chwilowej uldze należało szybko je rozgrzać, ponieważ zbliżał się czas na karmienie. Mokrą pieluchę do teraz trzymam w zamrażarce, bo chyba gdzieś z tyłu głowy nadal się boję, że ten potworny ból w piersiach znowu powróci. Póki karmię niech leży – tak na wszelki…😅 O moim TOP 5, czyli sposobach jakimi ja walczyłam z bólem piersi, w trakcie naszej mlecznej przygody, możesz poczytać TUTAJ.

     Tydzień szósty. Gdybym nie dostała zapalenia pęcherza, to może nawet bym się wyspała.😆😅 Chłopaki przesypiały wtedy całe noce… Hormony trochę wyhamowały, więc głupich pomysłów gotowania obiadu o 1 w nocy też zrobiło się jakby mniej.😜Pozornie i przez chwilę było trochę spokojniej, tylko ta… kupa, kupa, kupa. Babcia pytała: "Co Ty dziecko zjadłaś? ! On biegunki od TEGO mleka dostał 😭". Po raz kolejny karuzela emocji ruszyła. Pełni napięcia, wątpliwości i stresu, czy aby na pewno dobrze opiekujemy się swoim dzieckiem, nieświadomie przeżywamy pierwszy skok rozwojowy. Skok na główkę chyba.😨 (Jeśli zainteresował Cię temat skoków rozwojowych odsyłam Cię do wpisu TUTAJ)

     Trzeci miesiąc za nami. ,,Wystarczy. Szarpie Cie, bo mu mało leci!"- w tamtym okresie słyszałam to dość często. Albo: ,,Daj spokój z karmieniem. Już jest duży, a tych sutków inaczej nie wyleczysz. Zaraz wyjdą zęby, więc i tak przestaniesz karmić." Bolało. Cholernie. Znowu. Tym razem od piersi nie odchodził. Po pięciu dniach resztką sił ściągnęłam męża do domu (w południe!).😅 Przez kolejnych pięć – nie zeszłam z kanapy, bo Mi ciągle krzyczał, że jest okrutnie głodny. Byliśmy zmuszeni zorganizować jedzenie dla mnie nieco inaczej😎, bo między karmieniem, przewijaniem (nadal nie mamy problemów z kupą, piąta do południa nikogo nie dziwi) i moim wyjściem na siku zostawało jakieś kilka sekund do następnego karmienia😩. Produkcja mleka w końcu(!) się ustabilizowała, a kolejny kryzys laktacyjny był już za nami. Jednak moje brodawki nie uznały tego za SUKCES.😕 I teraz uważnie czytaj: S k a r p e t k i  z ł u s z c z a j ą c e  n a  s t o p y. 👣 Tak, tak. Nie wkradł mi się tutaj żaden błąd. Właśnie o tej przygodzie i naszej dalszej drodze z karmieniem piersią (która trwa do dzisiaj – czyli już prawie ROK😍) napiszę w kolejnym poście. Ubawisz się – zapewniam.🙊🙈

2 myśli na “A land flowing with milk – czyli o karmieniu piersią

    1. Tak, mokrą pieluchę wkładam do woreczka śniadaniowego, następnie do zamrażalnika. Kiedy jest potrzebna zdejmuję woreczek, ugniatam (nieraz jest twarda jak skała) i kładę bezpośrenio na biust. Możesz całość obwiązać bandażem i swobodnie spacerować po mieszkaniu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *